sobota, 29 stycznia 2011

Rola żelaza w zdrowiu - chorobach wątroby


Krzysztof Jurczyk
Katedra i Klinika Chorób Zakaźnych PAM w Szczecinie
Kierownik Katedry: prof. dr hab. n. med. Anna Boroń-Kaczmarska

Streszczenie
Wiele procesów chorobowych może przebiegać z zaburzeniem metabolizmu żelaza w ustroju. Klasycznym przykładem dosyć powszechnie występującym jest dziedziczona recesywnie hemochromatoza pierwotna – która nie leczona prowadzi do rozwoju marskości wątroby i uszkodzenia wielu innych życiowo ważnych organów. Należy jednak pamiętać o fakcie iż również jatrogennie możemy doprowadzić do nadmiernego gromadzenia się żelaza w wątrobie (po transfuzjach, po przedawkowaniu preparatów leczniczych zawierających żelazo, itp.) i wówczas również może dojść do uszkodzenia narządu. Jaki jest patomechanizm toksycznego działania jonów żelaza trudno jest w chwili obecnej jednoznacznie ocenić. Prawdopodobnym wydaje się być katalityczny wpływ jonów żelaza na powstawanie wolnych rodników i peroksydację lipidów błon organelli komórkowych. Znaczący udział odgrywa żelazo w procesach włóknienia w wątrobie, a w szczególności gdy dochodzi do współdziałania z innymi hepatotoksynami (alkohol, wirusy zapalenia wątroby). Możliwe że żelazo może wpływać w znaczący sposób na powstawanie i rozwój pierwotnego raka wątrobowokomórkowego.

Żelazo jest pierwiastkiem szeroko rozpowszechnionym w przyrodzie, wręcz niezbędnym dla funkcjonowania żywych komórek. Występując zarówno w formie wolnej jak i związanej z hemem, czy protoporfirynami odgrywa zasadniczą rolę jako kofaktor enzymów transportujących elektrony w metabolizmie tlenowym, czy też białek transportujących tlen w ustroju. W organizmie dorosłego zdrowego człowieka znajduje się około 3-4 g żelaza rozdzielonego pomiędzy pulę hemoglobiny (70%), pulę magazynową (25% – hemosyderyna, ferrytyna), pulę tkankową (3% – mioglobina, peroksydaza, katalaza) i pulę osoczową (2% związaną lub nie z transferyną). Zaburzenia w gospodarce żelazem zarówno pod postacią nadmiaru jak i niedoboru tego pierwiastka często prowadzą do wystąpienia poważnych chorób. Niedobory żelaza w pierwszej kolejności odbijają się na układzie krwiotwórczym powodując niedokrwistości. Nadmiar żelaza początkowo odkłada się w naturalnych magazynach tego pierwiastka – czyli w wątrobie, jelicie cienkim, śledzionie i szpiku a w dalszej kolejności w wielu innych życiowo ważnych organach. Zwiększoną ilość żelaza w organizmie nazywamy hemosyderozą, ale jeżeli na skutek nadmiaru żelaza dochodzi do uszkodzenia tkanki to możemy wówczas mówić o hemochromatozie.

Ze względów etiologicznych stany przeładowania żelazem organizmu możemy podzielić na:
  1. Hemochromatozę pierwotną.
  2. Wtórną hemochromatozę lub hemosyderozę (wtórne przeładowanie żelazem ang.: secondary iron overload).
  3. Miejscową hemosyderozę.

Hemochromatoza pierwotna - jest schorzeniem uwarunkowanym genetycznie dziedziczona autosomalnie recesywnie i jak do niedawna sądzono rzadko występującą. W roku 1996 zlokalizowano gen dla hemochromatozy HFE - na ramieniu krótkim chromosomu 6 telomerycznie do genu MHC i wykazującego zbliżoną sekwencję nukleotydową do genu HLA klasy I (9) w obrębie którego dochodzi do mutacji C282Y (cysteina zastępuje tyrozynę). Ta mutacja w 60-96% odpowiedzialna jest za wystąpienie u homozygot hemochromatozy pierwotnej (2, 12, 20). W pozostałych przypadkach przyczyną wystąpienia pierwotnej hemochromatozy jest mutacja w tym samym genie ale w innym miejscu H63D (histydyna zamiast aspartaminy). Objawy chorobowe ujawniają się tylko u homozygot, których częstość występowania u rasy kaukaskiej oceniana jest na 3 do 10 osób na 1000 (2, 5, 10, 20). Nosicielstwo jednej bądź obu mutacji jest szacowane na około 10% całej populacji. Powszechność występowania tej mutacji umieszcza hemochromatozę pierwotną na jednym z pierwszych miejsc pod względem częstości występowania chorób uwarunkowanych genetycznie.
Objawy kliniczne ujawniają się zazwyczaj po 40 roku życia i częściej dotyczą mężczyzn (u kobiet naturalny mechanizm utraty krwi eliminuje znaczne ilości patologicznie wchłoniętego żelaza co opóźnia wystąpienie i stopień ciężkości objawów choroby). Dodatkowe czynniki hepatotoksyczne – między innymi alkohol czy leki mogą w znaczący sposób przyspieszyć wystąpienie objawów przeładowania żelazem poszczególnych narządów. Najczęściej i najszybciej uszkodzeniu ulega wątroba co w 30-94% przypadków pierwotnej hemochromatozy objawia się marskością wątroby (5, 14, 17), a w dalszej konsekwencji często prowadzi do rozwoju raka wątrobowokomórkowego (HCC) (6,14). Odkładanie się żelaza w innych narządach manifestuje się cukrzycą, kardiomiopatią, zapaleniem stawów, niedoczynnością przysadki czy też łatwo zauważalnym ciemnym (brązowym) zabarwieniem skóry. Im wcześniej zdiagnozowana zostanie hemochromatoza tym większa szansa, aby w porę zapobiec uszkodzeniu narządów. Leczenie tej choroby jest proste i stosunkowo mało kosztowne - polega bowiem na stosowaniu upustów krwi, a w przypadkach kiedy nie jest to możliwe podejmuję się próby leczenia farmakologicznego przy użyciu związków chelatujących żelazo np. desferoxaminy - aczkolwiek uzyskiwane rezultaty są zdecydowanie gorsze niż podczas upustów (11).

Pierwotna hemochromatoza nie jest jedyną chorobą uwarunkowaną genetycznie w przebiegu której dochodzi do patologicznego gromadzenia się żelaza w organizmie, należy tutaj wspomnieć o innych chorobach dziedzicznych jak np.: atransferynemia, thalassemia maior, niedokrwistość związaną z chromosomem Y, czy też zupełnie niedawno opisany wrodzony niedobór ceruloplazminy i zespół dysmetabolicznej hepatosyderozy.
W praktyce lekarskiej zdecydowanie częściej spotkamy się z pacjentami u których nadmiar żelaza jest wywołany wtórnie często jatrogennie: np. po wielokrotnych transfuzjach krwi, po zbyt dużej podaży dożylnych i domięśniowych preparatów żelaza, czy też z powodu zwiększonego wchłaniania żelaza z jelita (megadawki witaminy C> 1 g na dobę) rzadziej z powodu nadmiaru tego pierwiastka w diecie u osób predysponowanych (hemosyderoza ludów Bantu, etiopska hemosyderoza, choroba Kashina-Becka). W ostatnich latach coraz częściej zwraca się uwagę na współdziałanie jonów żelaza zmagazynowanych w komórkach wątroby z innymi czynnikami hepatotoksycznymi takimi jak alkohol, wirusy hepatotropowe (HBV, HCV), czy inne ksenobiotyki. W tych przypadkach nawet wówczas kiedy zawartość żelaza w tkance nie wykracza poza dopuszczalne normy to może jednak dochodzić do niebezpiecznego przemieszczania się jonów żelaza z mało aktywnej puli magazynowej do wysoce reaktywnych cząsteczek wolnego żelaza w cytoplazmie hepatocyta co wiąże się z narastającą toksycznością tego pierwiastka i bardziej agresywnym postępem procesu chorobowego w wątrobie.
Do tej pory na modelach zwierzęcych wykazano przyspieszone włóknienie w wątrobie przy współdziałaniu żelaza z endotoksyną, dietą niskobiałkową, etioniną, czterochlorkiem węgla, alkoholem i dietą wysokotłuszczową (21). Kliniczne obserwacje potwierdziły synergistyczny hepatotoksyczny efekt połączenia alkoholu z nadmiarem żelaza, wywołany prawdopodobnie poprzez dodatkowy aktywujący wpływ etanolu na przyspieszenie zachodzących na terenie komórki reakcji redukcji i utleniania prowadzących do obniżenia pH cytoplazmy i wzrostu uwalniania wolnych jonów żelaza z ferrytyny co z kolei skutkuje zwiększeniem peroksydacji lipidów błon komórkowych hepatocytów (1, 13, 21).
Dodatkowo bierze się pod uwagę możliwość zwiększonej podaży żelaza u alkoholików, oraz zwiększoną absorpcję żelaza w jelicie spowodowaną etanolem. Ciągle dyskusyjna pozostaje rola żelaza w wirusowych zapaleniach wątroby (WZW). Opisywano już zwiększoną ilość złogów hemosyderyny w hepatocytach pacjentów w zejściowej fazie ostrego wirusowego zapalenia wątroby oraz w przewlekłych postaciach tych zapaleń. Wykazano również iż pacjenci z ciężką talasemią mają wyższą zawartość żelaza w wątrobie jeżeli chorobie dodatkowo towarzyszy przewlekłe wirusowe zapalenie wątroby. Ponadto im cięższa klinicznie postać WZW tym większe stężenie żelaza w wątrobie (4, 21). Bardzo często w przebiegu przewlekłych wirusowych zapaleń wątroby zwłaszcza typu C obserwuje się biochemiczne wykładniki nadmiernego gromadzenia żelaza. Podwyższona zawartość żelaza w surowicy (u 36% chorych na przewlekłe WZW C) wzmożone wysycenie transferyny żelazem (18-30%), a poziom ferrytyny jest podwyższony u 30-50% przypadków (1, 7, 19). Zazwyczaj jednak nie jest to powiązane ze zwiększeniem zawartości żelaza w wątrobie. Innym ważnym zagadnieniem pozostaje wpływ żelaza na efektywność leczenia interferonem alfa pacjentów z przewlekłym wirusowym zapaleniem wątroby. Wiele prac potwierdziło zależność pomiędzy zwiększoną zawartością żelaza w tkance wątroby a brakiem odpowiedzi na leczenie interferonem pacjentów zarówno z przewlekłym WZW typu B jak i C (3, 8, 15, 19). Wykazano również, że duże znaczenie prognostyczne co do efektu leczenia może mieć rozmieszczenie złogów żelaza w wątrobie, sugerując iż u osób nie odpowiadających na interferon przeważa żelazo zgromadzone głównie w komórkach Browicza-Kupffera i makrofagach przestrzeni wrotnych – być może działa tu mechanizm „błędnego koła” – nasilenie procesu zapalnego w przestrzeniach bramnych powoduje wzmożone uwalnianie żelaza z rozpadających się hepatocytów, co z kolei pobudza komórki prezentujące antygeny do zwiększonego uwalniania mediatorów procesu zapalnego (1, 3, 12, 19). W związku z powyższym w celu polepszenia skuteczności leczenia interferonem podjęto próby usuwania części żelaza ustrojowego poprzez upusty krwi poprzedzające właściwe leczenie. Jednakże pozytywne rezultaty uzyskano tylko u tych chorych u których zawartość żelaza w tkance wątroby była istotnie podwyższona (1).

Patomechanizm hepatotoksycznego działania żelaza.

W warunkach fizjologicznych procesy metaboliczne zachodzące w komórkach prowadzą do wytworzenia aktywnych substancji pośrednich takich jak rodniki nadtlenkowe, nadtlenki, czy też pojedyncze cząsteczki tlenu. Żelazo jako pierwiastek z nie sparowanym elektronem znajdujący się wewnątrz komórki staje się doskonałym katalizatorem procesów syntezy tych cząsteczek i dodatkowo prowadzi do wytworzenia jeszcze bardziej aktywnych wolnych rodników lipidowych i hydroksylowych, które jeżeli uwolnią się spod kontroli komórki lub nie zostaną unieszkodliwione przez odpowiednie antyoksydanty, to mogą wejść w reakcję z bardzo różnorodnymi i ważnymi strukturami komórkowymi takimi jak np. wolne nienasycone kwasy tłuszczowe błon fosfolipidowych, białkami, kwasami nukleinowymi. Skutkiem takich reakcji będzie wytworzenie reaktywnych aldehydów takich jak dialdehyd malonowy (MDA) i 4-hydroksynonenalu (HNE) – wskaźników aktywnie przebiegającej peroksydacji lipidów - reakcji wiodącej bezpośrednio do uszkodzenia hepatocyta tzw. syderonekrozy (16).

Wpływ żelaza na włóknienie wątroby.
Powszechnie wiadomo, że główną manifestacją kliniczną pierwotnej hemochromatozy jest marskość wątroby, choroby przebiegającej z nasiloną syntezą i zwiększonym odkładaniem się kolagenu w tkance wątroby. U chorych z hemochromatozą, ale jeszcze bez rozwiniętej marskości wątroby wykazywano obecność ognisk mikrozapalnych, które są ewidentnym wykładnikiem rozpoczynającego się włóknienia. W badaniach doświadczalnych udowodniono, iż stopień zwłóknienia wątroby ściśle koreluje z ilością żelaza w tkance wątroby; zależy także od gatunku zwierzęcia i drogi podawania żelaza, oraz od współdziałania żelaza z innymi dodatkowymi hepatotoksynami. Nadal jednak dokładnie nie wiemy na jakiej drodze żelazo przyczynia się do powstawania włóknienia.
Postulowane są trzy możliwe mechanizmy takiego działania:
  1. Żelazo jako czynnik indukujący włóknienie poprzez martwicę wątrobowokomórkową - tzw. syderonekrozę.
  2. Żelazo jako induktor fibrogenezy – samoistnie - bez udziału martwicy.
  3. Żelazo jako kofaktor w fibrogenezie w połączeniu z innymi hepatotoksynami.

Nadmiar żelaza w hepatocytach może prowadzić do nasilenia reakcji wolnorodnikowych, peroksydacji lipidów błon organelli komórkowych (mitochondriów, lizosomów itp.) prowadząc do zniszczenia komórki i uwolnienia czynników bezpośrednio aktywujących komórki gwiaździste (komórki ITO), lub czyniąc to za pośrednictwem komórek Browicza-Kupffera. Nadal bez odpowiedzi pozostaje pytanie czy same jony żelaza mogą bezpośrednio aktywować komórki gwiaździste. Teoretycznie zwiększona aktywność jonów żelaza, która prowadzi do zwiększonego wytwarzania wolnych rodników mogłaby pośrednio prowadzić do zwiększonej ekspresji genu kolagenu I w komórkach gwiaździstych - jednakże dotychczas przeprowadzone badania eksperymentalne nie dały jednoznacznej odpowiedzi (21). Możliwa jest również inna droga aktywacji komórek ITO poprzez uszkodzenie funkcji błon plazmatycznych tych komórek (w mechanizmie wolnorodnikowym) prowadząc do uwolnienia przezbłonowego sygnału przesyłającego informację do jądra komórkowego. Jeszcze inna możliwość - na zasadzie parakrynnej aktywacji komórek gwiaździstych za pomocą cytokin indukowanych stresem oksydacyjnym (17). W praktyce udało się wykazać jedynie obecność receptorów dla ferrytyny na powierzchni zaktywowanych komórek gwiaździstych u pacjentów z hemochromatozą pierwotną - których ekspresja uzależniona była od stopnia przeładowania żelazem tkanki wątrobowej (18).

Czy żelazo może indukować powstawanie nowotworu?
Ryzyko wystąpienia pierwotnego raka wątrobowokomórkowego (HCC) u pacjentów z marskością wątroby w przebiegu pierwotnej hemochromatozy jest zwiększone ponad 200-krotnie. Częstość występowania HCC jest w tym przypadku bardzo ściśle powiązana z zawartością żelaza w wątrobie, gdyż u pacjentów z marskością i hemochromatozą pierwotną leczonych upustami krwi (tzn. z obniżoną zawartością żelaza w wątrobie) częstość HCC jest zbliżona do tej jaka występuje w marskościach wątroby powstałych na innym tle. Potwierdzeniem teorii znaczącego wpływu żelaza na powstawanie nowotworów w wątrobie może być fakt wykrycia HCC u pacjentów z hemochromatozą pierwotną bez marskości a jedynie z zaznaczonym włóknieniem (21).

Możliwe, że żelazo jako pierwiastek katalitycznie aktywny, biorący udział w wytwarzaniu rodników hydroksylowych może prowadzić do hydroksylacji guaniny bezpośrednio w łańcuchu DNA, zwiększając tym samym fragmentację i uszkodzenia DNA. Jednakże bezpośredniego związku pomiędzy genotoksycznym efektem żelaza i karcynogenezą nie udało się wykazać (5). Żelazo jest również kofaktorem enzymu reduktazy RNA, który bierze udział w syntezie DNA. Dlatego też w komórkach nowotworowych w których bardzo nasilone są podziały komórkowe zużywane zostają znaczące ilości tego pierwiastka, zwiększa się też ilość receptorów dla transferyny a także produkcja samej transferyny i białek podobnych do transferyny. Wzrost guza nowotworowego jest więc ściśle powiązany z gospodarką żelazową. Dodatkowy wpływ na powstawanie nowotworów może wywierać żelazo poprzez swoje działanie na układ immunologiczny. Żelazo związane z transferyną wydaje się być niezbędnym czynnikiem aktywacji limfocytów. W przeciwieństwie do tego żelazo "wolne" - niezwiązane z transferyną może in vivo hamować proliferację limfocytów w szczególności podtypu CD4, prowadząc do zaburzeń w stosunkach CD4/CD8. Również hamujący wpływ na proliferację limfocytów posiada ferrytyna (20).

Podsumowanie

Wiele procesów chorobowych może przebiegać z zaburzeniem metabolizmu żelaza w ustroju. Klasycznym przykładem dosyć powszechnie występującym jest dziedziczona recesywnie hemochromatoza pierwotna - która nie leczona prowadzi do rozwoju marskości wątroby i uszkodzenia wielu innych życiowo ważnych organów. Należy jednak pamiętać o fakcie iż również jatrogennie możemy doprowadzić do nadmiernego gromadzenia się żelaza w wątrobie (po transfuzjach, po przedawkowaniu preparatów leczniczych zawierających żelazo, itp.) i wówczas również może dojść do uszkodzenia narządu. Jaki jest patomechanizm toksycznego działania jonów żelaza trudno jest w chwili obecnej jednoznacznie ocenić - prawdopodobnym wydaje się być katalityczny wpływ jonów żelaza na powstawanie wolnych rodników i peroksydację lipidów błon organelli komórkowych. Znaczący udział odgrywa żelazo w procesach włóknienia w wątrobie, a w szczególności gdy dochodzi do współdziałania z innymi hepatotoksynami (alkohol, wirusy zapalenia wątroby). Możliwe że żelazo może wpływać w znaczący sposób na powstawanie i rozwój pierwotnego raka wątrobowokomórkowego.

PIŚMIENNICTWO :
  1. Adams P.C.: J. Hepatol. 1998, 28: 19.
  2. Bacon B.R.: XI International Congress of Liver Diseases Basel liver Week 1999 Liver Cirrhosis and its Development, 62 (Abstract).
  3. Barton A.L. et al.: Am. J. Clin. Pathol. 1995, 103: 419.
  4. Beinker N.K. et al.: J. Hepatol. 1996, 25: 633.
  5. Deugnier Y.M. et al.: Gastroenterology 1992, 102: 2050.
  6. Deugnier Y.M. et al.: J. Hepatol. 1998, 28: 21.
  7. Di Bisceglie A.M. et al.: Gastroenterology 1992, 102: 2108.
  8. Fargion S. et al.: European J. Gastroenterol. Hepatol. 1997, 9: 497.
  9. Feder I.N. et al.: Nat. Genet.1996, 13: 399.
  10. Grove J. et al.: GUT 1998, 43: 262.
  11. Hayashi H. et al.: J. Hepatol. 1995, 22: 268.
  12. Hezode C. et al.: (abstract) J. Hepatol. 28: 110.
  13. Loreal O. et al.: J. Hepatol. 1992, 16: 122-7.
  14. Niederau C. et al.: Gastroenterology 1996, 110, (4): 1107.
  15. Olynk J.K. et al.: Gastroenterology 1995, 108: 1104.
  16. Paradis V. et al.: J. Cl. Pathol. 1997, 50: 401.
  17. Pietrangelo A.: J. Hepatol. 1998, 28: 8.
  18. Ramm G.A. et al.: J. Clin. Invest. 1994, 94: 9.
  19. Rubin R.B. et al.: Dig. Dis. 1995, 13: 223.
  20. Sousa M., Porto G.: J. Hepatol. 1998, 28: 1.
  21. Stal P.: Dig. Dis. 1995, 13: 205.
  22. Umlauft F. et al.: (abstract) J. Hepatol. 1998, 28: 100.

Źródło : "Postępy Nauk Medycznych" 1/2000


wtorek, 25 stycznia 2011

Zdrowy kwas hialuronowy


Kwas hialuronowy redukuje zmarszczki


Kwas hialuronowy redukuje zmarszczki
Kliknij aby powiększyć

Kwas hialuronowy - magiczne ampułki


7 dniowa kuracja redukująca zmarszczki , przywracająca jędrność i młody wygląd skórze.
Hialuron complex to znakomity to innowacyjny preparat ukierunkowany na intensywną pielęgnację , poprawę elastyczności oraz zatrzymywanie procesów starzenia się skóry . Kwas Hialuronowy w ampułkach to jednocześnie naturalny lifting i kuracja przeciwzmarszczkowa. Hialuron poprawia pigmentację skóry , zapobiega negatywnym skutkom promieniowania słonecznego, zwiększa jędrność skóry.

Przeznaczony dla cer dojrzałych.
Sposób użycia: po oczyszczeniu skóry preparat z kwasem hialuronowym (Hyaluronic Acid) rozetrzeć nadłoni i opuszkami palców rozprowadzić na twarzy, szyi i dekolcie. Otwierany przez przełamanie najcieńszej części ampułki .

Krakowska Zielarnia Her - Abis.

Aloes to zdrowie


ZDROWIE TO:
Aloes - roślina, której cudowne właściwości ludzie wykorzystują od blisko 4 tysięcy lat. Czy można wyobrazić sobie bardziej bliską człowiekowi roślinę. Bliską z powodu niesamowicie szerokiego spektrum działania na organizm człowieka oraz łatwości z jaką przenika przez przewód pokarmowy, błony śluzowe, czy skórę.

Nie bez powodu sokowi tej rośliny można przypisać niezwykłe właściwości. Na całym świecie miliony ludzi pozostają w zachwycie nad niezwykłym działaniem tej pustynnej rośliny.Jego nazwa arabska oznacza po prostu „kwaśną, świetlistą substancję”. W Afryce ludy koczownicze jeszcze dzisiaj nazywają aloes „lilią pustyni”. Według starożytnych Egipcjan „krew” aloesu dodawała urody, zdrowia i zapewniała nieśmiertelność. Dlatego nazywali ją „rośliną nieśmiertelności” i umieszczali w grobowcach zmarłych faraonów. Aloes był bardzo ceniony przez Kleopatrę w pielęgnacji skóry. Sok tej rośliny stał się już wtedy receptą na zdrowie oraz piękno. Także na terenie Cearstwa Chińskiego sok z aloesu należał do najczęściej stosowanych lekarstw. Około 2000 lat temu użycie aloesu rozpowszechniło się również w Europie. Wysuszony sok z liści aloesu znany był w Grecji i Macedonii. Również i Rzymianie, wykorzystując doświadczenia Egipcjan, dołączali aloes do wojennego ekwipunku. Aloes i wyciągi z jego liści stosowano w średniowieczu oraz w czasach nowożytnych.
Kolumb po odkryciu aloesu w Nowym Świecie, określił go mianem "lekarza w doniczce".
Przez wiele lat aloes Cieszył się zła sława z powodu silnie przeczyszczającego działania, co spowodowało, że nikt nie zauważał jego dobroczynnego wpływu na zdrowie i urodę. Punktem przełomowym w stosowaniu aloesu było odkrycie faktu, że substancje o działaniu przeczyszczającym (aloina i emodyna) znajdują się tylko w skórce liścia. To dzięki nim aloesu w stanie naturalnym nie zjadają żadne zwierzęta, nie siadają na nim owady i nie niszczy go większość roślinnych szkodników. W ten sposób aloes sam broni swojego bezcennego wnętrza. Dzięki temu odkryciu zaczęto poznawać wszystkie, nieznane dotychczas dobroczynne właściwości tej rośliny. W efekcie dziś aloes jest wykorzystywany do produkcji wielu środków farmaceutycznych i parafarmaceutycznych, napojów aloesowych, a także preparatów pielęgnujących urodę i kosmetyków.

Rośnie w rejonach pustynnych i półpustynnych, co sprawia, że jest zdolny do tworzenia własnych substancji odżywczych i gromadzenia wody. Siła aloesu tkwi w jego drogocennym składzie.

Miąższ aloesu zawiera ponad 140 biologicznie czynnych składników:
  • substancje mineralne: wapń, magnez, fosfor, sód, cynk, żelazo, mangan, potas, chrom, miedź, german
  • aminokwasy: histydyna, leucyna, lizyna, fenyloalanina, arginina, metionina, treonina, tryptofaniwalina.
  • witaminy z grupy B, kwas foliowy, kwas askorbinowy (wit. C), wit. A, cholinę oraz wszystkie witaminy rozpuszczalne w wodzie
  • nienasycone kwasy tłuszczowe (linolowy, linolenowy, stearynowy), czyli substancje o działaniu przeciwbólowym, przeciwzapalnym i przeciwbakteryjnym
  • enzymy: lipazę, amylazę, celulazę i inne)
  • ligniny dzięki, którym aloes ma znakomite zdolności penetracji ludzkiej skóry
  • saponiny o działaniu ściągającym, lekko odkażającym i myjącym
  • polisacharydy
  • substancje o działaniu biostymulującym
  • fenole, kwas cynamonowy, lupeol, związki siarkowe
  • polisacharydy (polimannoza, glukomannoza, mukopolisacharydy w tym acemannan (doskonały immunostymulator aktywizujący makrofagi).)
  • kwasy organiczne
  • aktywne enzymy
  • koenzymy,
  • bioflawonoidy
  • białka , kampesterol, bradykinazę
  • wtórne składniki roślinne substancje o działaniu adaptogennym, których aloes zawiera około 70.
Dzis już wiadomo, że mikrosubstancje odżywcze, czyli wtórne składniki roślinne są niezbędne do regulowania prawie wszystkich funkcji przemiany materii. Enzymy i pierwiastki śladowe sterują przemianą białek w naszym organizmie i są w stanie wpływać, m.in na nasz system immunologiczny. Mukopolisacharydy służą naszemu organizmowi jako elementy potrzebne w procesach przemian błonnika. Witaminy, katalazy i koenzymy sterują procesami przemiany materii w potrzebną nam do życia i funkcjonowania energii.

A Twoja skóra doceni kosmetyki na bazie aloesu. Doskonale wnikają w głab skóry, odżywiając ją i łagodząc wszelkiego rodzaju podrażnienia. Aloes jest doskonałym dodatkiem do kosmetyków po depilacji, po goleniu dla mężczyzn lub po ugryzieniu owadów.
Pasta do zębów z aloesem będzie idealna dla osób z wrażliwymi dziąsłami.

Czy jeszcze coś trzeba dodawać, żeby przekonać Cię do aloesu?
Ludzie używają go od blisko 4 tysięcy lat. Czy to nie najlepsza reklama?

Hesperydynin - choroby nowotworowe nie wybierają!



Hesperydynin - choroby nowotworowe nie wybierają - zapobiegaj im.

Mamy wybór. Możemy liczyć na szczęście lub świadomi zagrożeń ze strony naszej cywilizacji, starać się im zapobiegać i zmniejszać ryzyko zachorowania.
Pojawiły się na rynku nowe preparaty Hesperydynin i Diosminin wprowadzone przez firmę Kenay A.G.. Dają one nam szansę znacznego zmniejszenia ryzyka wystąpienia choroby nowotworowej.

Hesperydynin jest preparatem o działaniu krążeniowym i chemoprewencyjnym. Zawiera siedem składników pochodzenia roślinnego o bardzo wysokiej aktywności biologicznej takich jak: hesperydyna, resweratrol, daidzeina, sylimaryna, kwercetyna, indolo 3-karbinol, kurkuminy. Składniki te wzajemnie uzupełniając się wykazują działanie przeciwnowotworowe.
Diosminin to świetny antyoksydant w  którego skład wchodzą między innymi diosmina, katechiny zielonej herbaty, kwas elagowy, sześciofosforan inozytolu, chlorofilina sodowo-miedziowa. Diosminin i Heperydynin to wzajemnie uzupełniający się duet o spotęgowanym działaniu prozdrowotnym.

Zachęcamy Państwa do stosowania szeroko rozumianej profilaktyki zdrowotnej według zasady "lepiej zapobiegać niż leczyć". Dom długo nie remontowany zamienia się w ruinę. Nie dopuśćmy aby w ruinę zamieniły się nasze organizmy.

Informacje oparto na opracowaniach Prof.dr.hab. Zbigniewa Janeczko, Agnieszki Galanty (Katedra Farmakognozji CM UJ),
Dr.n.med. Przemysława Nowaka (Katedra i Zakład Farmakologii Śl. AM w Zabrzu).

poniedziałek, 24 stycznia 2011


Naturalna medycyna, czyli sztuka leczenia




Od pradziejów ludzi trapiły choroby i w rozmaity sposób człowiek próbował je leczyć. Choć dopracowano się wielu sposobów ratowania zdrowia, prawdziwa moc uzdrawiania drzemie w naszych własnych siłach witalnych. Kiedy są one osłabione, chorujemy. Prawdziwą sztuką leczenia jest wzmacnianie tych sił witalnych.

Od pradziejów ludzi trapiły choroby i w rozmaity sposób człowiek próbował je leczyć. Choć dopracowano się wielu sposobów ratowania zdrowia, prawdziwa moc uzdrawiania drzemie w naszych własnych siłach witalnych. Kiedy są one osłabione, chorujemy. Prawdziwą sztuką leczenia jest wzmacnianie tych sił witalnych.

Zdrowie a choroba

Granica między zdrowiem a chorobą jest płynna. Światowa Organizacja Zdrowia określa zdrowie jako dobrostan fizyczny i psychiczny i ta bardzo szeroka definicja jest najbliższa prawdzie. Wielokrotnie doświadczamy złego samopoczucia, choć wyniki badań laboratoryjnych i radiologicznych wykonane na zlecenie lekarza są prawidłowe. Czyżby świadczyło to o skłonnościach hipochondrycznych? Niezupełnie. Bardzo wiele dolegliwości odczuwamy znacznie wcześniej niż wskazują na to dostępne w medycynie akademickiej możliwości rozpoznawania. Nieprawidłowości w obrazie krwi, moczu i kału pojawiają się dopiero wówczas, kiedy zawodzą nasze mechanizmy przywracania równowagi w czynnościach narządów i tkanek. Stan taki wiąże się z obecnością zmian destrukcyjnych i - prawdę powiedziawszy - jest sygnałem już zaawansowanej choroby. Tymczasem choroba ta w swojej początkowej, łatwo odwracalnej fazie pozostaje najczęściej nierozpoznana. Niegdyś lekarze chińscy zajmowali się głownie profilaktyką, czyli obserwując wnikliwie pacjenta reagowali na te właśnie z pozoru błahe dolegliwości i w ten sposób skutecznie zapobiegali rozwojowi pełnego obrazu choroby. Niestety, taki sposób praktyki lekarskiej nie jest obecnie popularny, co wynika przede wszystkim z braku umiejętności stawiania diagnozy na tym wczesnym etapie rozwoju dolegliwości. A szkoda, bo wizyty u lekarza powinny mieć charakter takich właśnie okresowych kontroli, tak jak się to dzieje w przypadkach opieki stomatologicznej. Wówczas oszczędziłoby to pacjentom wielu cierpień i z pewnością poprawiłoby zarówno jakość, jak i długość życia.

Bezbronni wobec cierpienia

Mimo ogromnego postępu wiedzy nadal pozostajemy bezbronni wobec nękających nas przewlekłych dolegliwości. Ból i lęk współtworzą naszą codzienność od narodzin do śmierci. Są one źródłem cierpienia, które w zmieniającym się natężeniu, niczym cień towarzyszy naszym krokom we wszystkich etapach życia. Niezależnie od tego, czy cierpienie ma wymiar fizycznych dolegliwości, czy też doznań psychicznych, tworzy obraz choroby, od której chcemy się uwolnić. Szukamy pomocy u lekarza, wierząc, że sztuka leczenia zmniejszy balast naszych cierpień. Oczekujemy od niego nie tylko skutecznej porady, opartej na trafnej diagnozie, ale też nadziei i współczucia.

Oblicza medycyny

W założeniach medycyny akademickiej człowiek jest analizowany przede wszystkim w aspekcie inżyniersko – biologicznym, jako złożony mechanizm organów pracujących niezależnie od siebie. Wywołało to burzliwy rozwój specjalizacji lekarskich i w konsekwencji nie zawsze harmonijną polipragmazję, czyli równoczesne leczenie wieloma silnie działającymi lekami. Objawy uboczne przyjmowania tych leków nakładają się czasami w sposób trudny do przewidzenia.
Medycyna naturalna traktuje człowieka jako wrażliwy, nierozerwalnie ze sobą połączony ekosystem, którego aktywność fizyczna, metaboliczna i psychiczna są równoważne i niepodzielne. Tymczasem, jakże często dezawuuje się rangę medycyny naturalnej, utożsamiając ją z pojedynczym, innym niż akademicki, sposobem leczenia. Wielu ludziom kojarzy się ona jednoznacznie z izolowaną praktyką homeopatyczną, fitoterapeutyczną, bioenergoterapetyczną itd.. Wpływa na to z jednej strony bardzo powszechne, zwłaszcza w krajach Europy, przekazanie pozaakademickich sposobów leczenia w ręce tzw. naturopatów, czyli osób bez wykształcenia medycznego. Z drugiej strony winę ponosi królujący wszechobecnie przemysł farmaceutyczny, który pośrednio decyduje o kierunkach kształcenia przyszłych lekarzy. Dla przykładu, w Polsce, w programie studiów medycznych brak jest takiego przedmiotu jak farmakognozja, czyli nauka o roślinach leczniczych, a biofizyka, do której niewątpliwie będzie należała przyszłość medycyny, traktowana jest marginalnie.
Następnym zagadnieniem ograniczającym skuteczność leczenia naturalnego jest konstruowanie rozpoznania. Większość naturopatów, ale również spora grupa lekarzy, posługujących się naturalnymi sposobami leczenia, ignoruje powszechnie dostępny arsenał badań diagnostycznych i dokładne badanie chorego, ograniczając się do rozmowy z nim, oglądania języka, tętna czy źrenic. Niczego nie ujmując starym sposobom badania, ograniczanie się wyłącznie do nich trąci anachronizmem i ignorancją. Starożytni Chińczycy nie dlatego posługiwali przede wszystkim badaniem tętna, języka i źrenic, że uważali je za jedyne wiarygodne sposoby diagnostyczne, ale dlatego, że w owych czasach inne metody nie były możliwe. Współczesny lekarz medycyny naturalnej musi umieć dokładnie zbadać pacjenta, musi rozumieć i posługiwać się badaniami laboratoryjnymi i radiologicznymi, ponieważ tylko wówczas będzie w stanie trafnie ustalić diagnozę i rozpocząć właściwe leczenie.
Medycyna naturalna wymaga umiejętności połączenia nauki z holistycznymi założeniami fizjologii. W krajach Dalekiego Wschodu, gdzie system leczenia naturalnego ma wysoką rangę medyczną, lekarze korzystają z najnowszych osiągnięć techniki diagnostycznej, a badając pacjenta nie ograniczają się do metod starożytnych. W praktyce ajurwedy, czyli indyjskiego systemu medycyny naturalnej, poza ziołoterapią, zawsze dodatkowo stosowane są masaże, aromaterapia i ćwiczenia hatha joga. Podobnie rzecz się ma z tradycyjną medycyną chińską. Warto zdać sobie sprawę, że akupunktura traktowana jest tam głównie jako ważne uzupełnienie ziołolecznictwa. Chińczycy również posługują się specjalnymi ćwiczeniami fizycznymi jako leczeniem uzupełniającym. Prawdopodobnie dlatego wyniki leczenia naturalnego w krajach Dalekiego Wschodu są znacznie lepsze niż w Europie.

Moc uzdrawiania

Sztuka leczenia polega na wykorzystaniu wszelkich dostępnych sposobów leczenia dla dobra pacjenta. Lekarz powinien odczuwać współczucie dla chorego, zdobyć jego zaufanie. Pamiętajmy, że moc uzdrawiania leży w nas samych. Zadanie lekarza polega więc na wyzwoleniu naszych, niezbadanych dotąd, sił witalnych. Służą temu nie tylko właściwie dobrane leki, ale również zalecenia dietetyczne oraz zabiegi rehabilitacyjne. To właśnie lekarz powinien dać nam nadzieję na wyzdrowienie, na uwolnienie się od cierpienia. Jego autorytet musi opierać się nie tylko na znajomości zasad leczenia, ale też na potrzebie niesienia pomocy. Chory w obliczu nękającej go choroby jest bezbronny i wystraszony. Oczekuje on od lekarza przyjaźni i współczucia. Tylko wówczas uzyska poczucie bezpieczeństwa, które pozwoli mu zmierzyć się z chorobą.

Sztuka leczenia

Sztuka leczenia jest tak stara, jak ludzkość. Najważniejszą zasadą, obowiązującą w niej od pradziejów jest trafne rozpoznanie. Opierać się ono powinno na wszechstronnej analizie wszystkich czynników, decydujących o zdrowiu. Współcześnie, bardzo często nie bierzemy pod uwagę - jakże ważnych dla naszego zdrowia - uwarunkowań emocjonalnych. Nikt nie potrafi żyć w oderwaniu od otaczającego go środowiska, które najsilniej atakuje właśnie sferę naszych doznań psychicznych. Każda choroba jest w pewnym sensie cierpieniem duszy i bagatelizowanie tego faktu prowadzi jedynie do pogłębiania się dolegliwości. Z biegiem czasu przybierają one postać schorzeń narządowych, które dają się rozpoznać w trakcie badań laboratoryjnych, ale dużo trudniej poddają się leczeniu. Sztuka leczenia - to przede wszystkim sztuka zapobiegania rozwojowi choroby. Jeżeli jednak przeoczymy ten początkowy, nieuchwytny badaniami laboratoryjnymi okres jej rozwoju, to w każdym etapie prowadzonej terapii należy starać się wzmocnić siły witalne chorego. „Po pierwsze, nie szkodzić” – to jest koronna zasada medycyny.
   
dr Bożena Ryczkowska